Pewnego pięknego, grudniowego dnia, kiedy zaczęło mi się układać z przyjaciółmi, wybrałam gimnazjum, dostałam się do klasy anglojęzycznej, zaczęłam planować pszyszłść z moimi prrzyjaciółkami itp., rodzice mówią :
-Jedziemy do Rosji.
-Super, spoko zawsze chciałam zobaczyć Moskwę albo coś.
-Na trzy lata.
-Albo coś...............
Moja reakcja wyglądała mniej więcej tak:
Moje pojęcie o Rosji był znikome. No ok. Piją tam wódkę. Wszyscy. Zima przez cały rok.Niedźwiedzie polarne chodzą po ulicach i wchodzą do metra, żeby się ogrzać. Na ulicach panują traktory, a w kościołach zamiast chóru śpiewa Pussy Riot. Homoseksualiścfi płoną na stosach i w każdej chwili można zostać posądzonym o czarną magię i utopionynm w beczce.
Mój rosyjski był co najmniej żałosny.
OK. Był płacz. Dużo płaczu.
Mama znalazła fajną pracę i pojechała pierwsza w marcu. Przez 4 miesiące mieszkaliśmy w trójkę - ja, młodszy brat i tata. Na pierwsze dwa tygodnie wakacji pojechałam na obóz konny, gdzie poznałam super dziewczynę z Kalingradu. Liza co prawda mówiła po polsku, tak jak ja po rosyjsku, ale się zaprzyjaźniłyśmy. Ja po polsku, ona po rosyjsku.
17 lipca wsiedliśmy w trójkę w pociąg do Petersburga. Dojechaliśmy po 2 dniach podróży. Na dworcu okazało się, że nigdzie nie ma śniegu, niedźwiedzi też :( Przez resztę wakacji uczyliśmy się rosyjskiego 4 godziny dziennie.
Potem, 1 września poszliśmy z bratem do tej samej rosyjskiejh szkoły. Zaprzyjaźniłam się z kilkoma osobami :3 Nauczyciele są bardzo milii spoko (w szczególności Tatiana Vasilevna od rosyjskiego i literatury ;) ) i podchodzą do każdego ucznia jak do osobnej, indywidualnej jednostki. Jedynym nauczycielem którego normalnie, poprostu nielubię jest pani od algebry i geometrii. Zresztą algebra to jedyny przedmiot z którym mam duży problem :( Bardzo duży, bo 7 klasa jest na poziomie 2 albo 3 gimnazjum..............
Jej głos to czysta magia :)
-Jedziemy do Rosji.
-Super, spoko zawsze chciałam zobaczyć Moskwę albo coś.
-Na trzy lata.
-Albo coś...............
Moja reakcja wyglądała mniej więcej tak:
Moje pojęcie o Rosji był znikome. No ok. Piją tam wódkę. Wszyscy. Zima przez cały rok.Niedźwiedzie polarne chodzą po ulicach i wchodzą do metra, żeby się ogrzać. Na ulicach panują traktory, a w kościołach zamiast chóru śpiewa Pussy Riot. Homoseksualiścfi płoną na stosach i w każdej chwili można zostać posądzonym o czarną magię i utopionynm w beczce.
Mój rosyjski był co najmniej żałosny.
OK. Był płacz. Dużo płaczu.
Mama znalazła fajną pracę i pojechała pierwsza w marcu. Przez 4 miesiące mieszkaliśmy w trójkę - ja, młodszy brat i tata. Na pierwsze dwa tygodnie wakacji pojechałam na obóz konny, gdzie poznałam super dziewczynę z Kalingradu. Liza co prawda mówiła po polsku, tak jak ja po rosyjsku, ale się zaprzyjaźniłyśmy. Ja po polsku, ona po rosyjsku.
17 lipca wsiedliśmy w trójkę w pociąg do Petersburga. Dojechaliśmy po 2 dniach podróży. Na dworcu okazało się, że nigdzie nie ma śniegu, niedźwiedzi też :( Przez resztę wakacji uczyliśmy się rosyjskiego 4 godziny dziennie.
Potem, 1 września poszliśmy z bratem do tej samej rosyjskiejh szkoły. Zaprzyjaźniłam się z kilkoma osobami :3 Nauczyciele są bardzo milii spoko (w szczególności Tatiana Vasilevna od rosyjskiego i literatury ;) ) i podchodzą do każdego ucznia jak do osobnej, indywidualnej jednostki. Jedynym nauczycielem którego normalnie, poprostu nielubię jest pani od algebry i geometrii. Zresztą algebra to jedyny przedmiot z którym mam duży problem :( Bardzo duży, bo 7 klasa jest na poziomie 2 albo 3 gimnazjum..............
Jej głos to czysta magia :)
Meow :3
